Jakiś czas temu zechciałem wykonać bardziej zaawansowany serwis www. Wczytałem się w zagraniczne rozwiązania, i okazało się że informatycznie jesteśmy krajem peryferii. Miejscowi programiści, owszem, zdobywają nagrody w konkursach, ale ile polskich produktów informatycznych odniosło sukces? Skype jest pomysłem estońskim. O ile siedziba wykupionej przez Microsoft firmy jest w Luxemburgu, to 44 % zatrudnionych pracuje w Tallinie i Tartu. Podobnych historii dużego sukcesu z udziałem polskich przedsiębiorców nowej ekonomii nie mogę sobie wyobrazić.
Powiedzmy że jestem wizjonerskim przedsiębiorcą. Zdolnych geeków zdolnych do twórczości w dziedzinie sieciowej innowacji należy szukać ze świecą- w efekcie znam ich ledwie kilku. Są to jednostki nader oryginalne, zaludniające cyfrowe społeczności ludzi techniki o których istnieniu zwykli śmiertelnicy nie mają pojęcia. W Polsce niemal nie tworzy się nowych produktów sieciowych, także dlatego że polska klasa przedsiuębiorców generalnie nie przyswoiła sobie jeszcze sieci Internet. Wciąż wiele firm nie pofrafi funkcjonować w e-gospodarce, nie wspominając o odnoszeniu w niej sukcesów. Podręczniki tłumaczą dlaczego tak się dzieje- odniesienie sukcesu na rynku tradycyjnym zwykle pozwala firmie spocząć na laurach i odcinać kupony od uzyskanej pozycji, w związku z czym większe szanse na nowym rynku, jakim jest np. sprzedaż produktów w sieć, mają start-upy zaczynające od zera.
Tworząc informatyczne nowalijki w Polsce nie mamy zasobów ludzkich. Nawet prowadząc intensywne nabory i tak pozostaniemy z geekami wywodzącymi się z sieci naszych powiązań i znajomych. Zawodzi chyba proces kształcenia autochtonów internetu, przez co przedsiębiorcy, nawet chętni, sami nic nie zdziałają. Jeśli powstają rozwiązania, to są kopiami już sprawdzonych modeli e-gospodarki (allegro jako klon e-bay, sieci społecznościowe jako produkty me too). Mamy ograniczoną liczbę polskich udanych klonów, zresztą często poprzejmowanych przez zagraniczne podmioty. Autentycznie polski (wg akcjonariatu) rynek e-gospodarki jest, obawiam się, malutki. Największym polskim sukcesem jest możliwe że usługa Gadu-Gadu, jedyna wzmiankowana szerzej w internetowych encyklopediach. To możliwe że wszystko w zalewie tysięcy prouktów zarabiających w sieci.
Winą jest także brak warunków dla egzystencji i pracy młodych ludzi w Polsce. Polskie społeczeństwo jest absurdalnie wręcz konserwatywne (dla młodych ludzi w mniejszych miastach np. dylematem młodych sportowców jest strach przed nietolerancją jeśli zechcą biegać w obcisłej odzieży sportowej, w jakiej się zwykle biega). Polska gospodarka jest w silnym uścisku ludzi z kategorii demograficznej 40 + i 50 +. Młodsze pokolenia nie mają żadnej niemal reprezentacji politycznej, nie mają żadnych niemal mediów polskojęzycznych, często wystarcza im wersja anglojęzyczna publikacji czy portale plotkarskie i społecznościowe, poza które nie wybiegają. Ich świat wartości zbudowany jest na bezpośrednich relacjach w gronach znajomych, z których znaczna część funkcjonuje, nierzadko z sukcesami, poza Polską.
Polska gospodarka próbuje funkcjonować bez oferty nowoczesnej miejskiej kultury, z szeregiem nadal dyskryminujących praw wobec mniejszości (seksualnych, użytkowników narkotyków). W Polsce struktura rynku medialnego przypomina wielkie reżimy autorytarne i totalitarne (przyznano np. tylko jedną licencję na ogólnopolską prywatną stację telewizyjną, druga, ściśle związana z obecnym rządem, stacja TVN ma jedynie zasięg regionalny). Nawet w krajach Ameryki Łacińskiej szeregowy widz ma znacznie więcej kanałów naziemnych, w USA odbiorcy telewizji kablowej i satelitarnej mają do dyspozycji średnio ponad 200 stacji. Wszystko to tworzy system w którym młodzi ludzie są po prostu ekspoatowani np. przez znajdujących się na szczycie "medialnej karuzeli" funkcjonującej w dużej mierze dzięki nadaniom rządowych częstotliwości. Owe częśtotliwości przypominały swoiste licencje na drukowanie pieniędzy (co jednakże ostatnio się zmienia, ku niezadowoleniu członków kartelu).
Znajomi biznesmeni przenieśli się ledwie do sąsiedniego regionu, 100 km dalej, i udało im się odnieść znaczny sukces w dziedzinie fionansowania start-upów na rynku niemieckim. Sądzę że w Polsce nie mieliby tylu klientów. Musieliby, poza niższymi szansami rynkowymi, przełknąć dużo gorsze warunki życia, spartańskie warunki komunikacyjne (np. w wielu regionach przygranicznych całkowicie brak jest kolei o europejskich prędkościach, tudzież na 1 mln osób przypadają tylko 3 stacje kolejowe na których zatrzymują się 3- 4 pary szybszych pociągów/ dobę). Sieć drogowa zalicza się do najniebezpieczniejszych kontynentu, brak lub niewiele jest współczesnej kultury. Media komercyjne i publiczne można pominąć jako cywilizacyjnie zupełnie nieadekwatne i nieprzydatne. Uczelnie wyższe funkcjonują często jako pomniki minionej świetności, tytuł z niekórych uczelni wręcz utrudnia znalezienie pracy. Absolwenci kierunków plastycznych np. nie są w stanie narysować przedmiotu w rzucie trójwymiarowym, adepci marketingu nie znają podstaw branży, absolwent telekomunikacji nie ma wiedzy o centralach telefonicznych etc.
Zawodzi także infrastruktura samej sieci. Polska wraz ze Słowacją posiada najwolniejsze łącza w całej Unii Europejskiej, co oznacza że statystyczni użytkownicy nie mogą np. szybko wgrać filmu czy zdjęć do swoich profili, nie mogą wykorzystywać mulimedialności sieci. W dniu 18.10.2010 opublikowano w polskiej prasie skrót raportu firmy Cisco, opracowany przez uniwersytety z Oksfordu i Oviedo. Polska znalazła się na 30-tej pozycji wraz ze Słowacją, ale przed Polską znalazły się wszystkie inne kraje Unii Europejskiej, wraz z Rumunią i Bułgarią. Inny serwis NetIndex.com pokazuje Polska grzeje ostatnie miejsca wraz z krajami PIIGS, europejskiej peryferii (23. pozycja na 27 krajów). Zawodzi rządowa polityka głaskania monopoli w rodzaju Telekomunikacji Polskiej. Metodą jest brutalne zerwanie monopoli, ich sądowny podział, otwarcie studzienek i kanałów telekomunikacyjnych dla wszystkich chcących ciągnąć przewody.
Literatura:
http://www.netindex.com/download/1,7/EU/
14.02.2012 11:21
3
Czy Polska jest informatyczną peryferią gospodarczą?
skomentuj
Komentarze do notki3 |Zgłoś nadużycie
-
Ponarzekał, ponarzekał, i co z tego?
-
@jazmig, @autor
Te działające na rynkach światowych firmy raczej nie wytwarzają niczego nowego. Narzędzia księgowe i tym podobne rozwiązania.
23 lata wolności to dopiero pierwsze pokolenie, ludzi którzy mogą myśleć "szybciej". Dam zarobić innym by samemu móc zarobić szybciej. Choć może to również piętno systemowe poprzedniej epoki. Taki wynik deklaratywności dla problemów otwartych. Przykład: problem ucztujących filozofów. Może w naszych szerokościach geograficznych nie potrafimy jeszcze rozwiązywać problemów synchronizacyjnych a jak musimy to zrobić to robimy to głodząc konkurencję licząc, że padnie szybciej.
-
Pytanie jest źle postawione: z perspektywy liberalnej nie ma znaczenia kraj
W dzisiejszej światowej gospodarce internetowej wystarcza po jednej dobrej firmie na cały świat, jeżeli tworzy ona serwis międzynarodowy. Google, Apple, Facebook, Skype, Microsoft to nie są firmy amerykańskie czy inne - to są firmy ŚWIATOWE, a zarazem PRYWATNE.
Nie należy pytać, dlaczego w Polsce nie ma wielkich firm informatycznych. Należy spytać "dlaczego Pan nie zbudował globalnej firmy informatycznej". Te wszystkie firmy nie zostały założone przez *państwo amerykańskie* ani przez *ogół Amerykanów*, ale przez konkretnych ludzi, znanych nam z imienia i nazwiska.
Ja się mogę zastanawiać *dlaczego ja nie zbudowałem globalnej firmy informatycznej*. Odpowiedzi zapewne byłyby takie:
* rynek polski jest wystarczająco duży, by sobie na nim radzić i by nie trzeba było wychodzić za granicę;
* zbyt mało mam wzorców do naśladowania (zupełnie inaczej jest gdy wszyscy wokół robią biznesy, a inaczej gdy trzeba być pierwszym...)
Ś.p. Tomek Kolbusz, współzałożyciel Wydawnictwa Pascal i prezes Onet.pl mówił mi kiedyś, że gdy z Piotrem Wilamem jako studenci zakładali swoje wydawnictwo, to po prostu była taka atmosfera (za "pierwszego Balcerowicza") że nie wypadało nie zakładać firmy (bo wszyscy wokół zakładali). To się potem skończyło - i chyba to jest odpowiedź...
PISZĘ W LUBCZASOPISMACH
-
22.12.2011 13:42
-
22.12.2011 13:42
-
22.12.2011 12:25
-
22.12.2011 12:25
OSTATNIE NOTKI
-
Cyfrowy darwinizm, ogrodzone ogródki, disruptive technology i...
Cyfrowy darwinizm to słowo-klucz w dzisiejszej sieci. Świat start-upów pełen jest walczących cyfrowo...
17.05.2012 19:46 0 -
Polska powinna zerwać z cenzurą mediów innowierczych
Afera Lwa Rywina trwa, w innym wcieleniu, w najlepsze. Pieniądze, których żądać miał w imieniu swoich...
24.03.2012 14:55 0 -
Czy Polska jest informatyczną peryferią gospodarczą?
Jakiś czas temu zechciałem wykonać bardziej zaawansowany serwis www. Wczytałem się w zagraniczne rozwiązania, i okazało...
14.02.2012 11:21 3
OSTATNIE KOMENTARZE
-
gdyby za Wikipedię czy encyklopedię on-lline dawali punkty do kariery do świat poszedłby...
24.11.2011 13:48
-
W rankingu Alexa Onet.pl jest piąty
Po Facebooku i Youtube nawet.
16.11.2011 08:03
AKTYWNE DYSKUSJE
-
Czy Polska jest informatyczną peryferią gospodarczą?
komentarze: 3ostatnio: MJ MINAKOWSKI

Co do sieci, to rzeczywiście, Polska jest daleko w tyle za innymi, ale nie jestem przekonany tak do końca, że jest sens inwestować w sieci stacjonarne, zamiast w mobilne. Moim zdaniem sieci stacjonarne zaczną zanikać, tak jak zanika telefonia stacjonarna.